Otrzymałem następujące pytanie:
"Z Pana wypowiedzi rozumiem, że najpierw należy bardzo dużo czytać i powtarzać a dopiero po jakimś czasie zacząć mówić. Natomiast w internecie znalazłem artykuł z wypowiedziami pana Szkutnika oraz Krzyżanowskiego, że aby nauczyć się angielskiego, należy w jak najkrótszym czasie nauczyć się na pamięć wyrażeń i zdań, aby je móc automatycznie powtórzyć bez zająknięcia. Jakie jest Pana zdanie?"
Metoda Pana Szkutnika oraz Krzyżanowskiego czerpie z metody audiolingwalnej opartej o tzw. pattern drills. Metoda ta polega na uczeniu się listy wyrażeń i zdań oraz powtarzanie ich wiele razy, aż do osiągnięcia doskonałej biegłości. W metodzie tej niezwykle ważne jest wielokrotne odsłuchiwanie nagrań i powtarzanie za lektorem.
Metoda pattern drills jest metodą dość starą. Popularność zaczęła zyskiwać w latach '40 XX w. Z metodą tą nieodzownie kojarzą się tzw. laboratoria językowe, w których dzielono klasę szkolną na pojedyncze boksy, a których uczniowie siedzieli odseparowani od siebie, a z otoczeniem łączyli się za pomocą słuchawek i mikrofonu. Metoda audiowizualna w owym czasie cieszyła się dużą popularnością ponieważ:
- była odpowiedzią na bardzo przestarzałą metodę tłumaczeniową, właściwą bardziej do dydatktyki martwych języków klasycznych, np. łaciny.
- dzięki znacznej ekspozysji na nagrania w języku obcym oraz konieczność powtarzania za lektorem zdań, bardzo poprawiała wymowę studentów.
Metoda audiowizualna oparta o pattern drills została jednakże poddana krytyce przez czołowych językoznawców oraz dydaktyków. Na czoło wysuwa się tutaj Noam Chomsky, który twierdzi, że "Język nie jest strukturą o charakterze nawykowym. Zwykłe zachowanie językowe najczęściej obejmuje innowację, formułowanie nowych zdań i wzorców zgodnie z zasadami charakteryzującymi się duża abstrakcyjnością i zawiłością."
Dlatego lansowana przez Pana Szkutnika oraz Pana Krzyżanowskiego metoda, pomimo swoich walorów, została zarzucona w dydaktyce języków obcych. Była to metoda lepsza w porównaniu do metody tłumaczeniowej, ale nie jest optymalna, jeśli uwazględnić obecny stan wiedzy na temat nauczania języka obcego.
Podstawową wadą medoty pattern drills jest przeraźliwa nuda. Wielokrotne powtarzanie zdań i wyrażeń, które zwykle nie mają żadnego związku z naszym życiem, może zabić pasję do nauki języków obcych nawet u najbardziej zmotywowanych uczniów. Krąży też dowcip o nowej nauczycielce języka obcego, która została przydzielona do grupy studentów prowadzonych metodą patterns. Aby zagaić, zapytała, kim są ich rodzice. Każdy ze studentów odpowiedział, że "mój ojciec jest lekarzem, a matka nauczycielką". Nowa nauczycielka zdziwiła się, że wszyscy rodzice wykonują ten sam zawód. Jednak, jak się potem okazało, odpowiedź uczniów nie miała nic wspólnego z rzeczywistością. Po prostu w ich podręczniku było zdanie "Mój ojciec jest lekarzem, a matka nauczycielką" i nie znali oni żadnego innego zwrotu ani słowa na określenie zawodu.
Faktycznie komunikacja ludzka nie jest schematyczna. Nie da się jej, jak wskazał na to Chomsky, zamknąć w zestawie kilkuset doskonale przećwiczonych zwrotów. Ucząc się języka obcego metodą patterns, zmuszeni jesteśmy dostosowywać świat do języka, a nie język do otaczającego świata, jak to zostało dobitnie wykazane w anegdocie, którą przed chwilą opowiedziałem. Dlatego ważne jest, aby uczeń w czasie nauki został wystawiony na częstą, dużą i bogatą ekspozycję różnorakich słów, zwrotów, konstrukcji itp. Jeśli uczeń w odpowiednio długim czasie nasiąknie bogactwem języka, wówczas będzie mógł we własciwym czasie dobyć z wypełnionego przez siebie skarbca mowy, odpowiedni i trafny zwrot.
Niestety nie prowadziłem badań na szerokiej grupie populacji. Nie mniej jednak obserwacja jednostkowych przypadków tak w rodzinie, jak wśród znajomych, którzy uwierzyli lansowanemu przeze mnie poglądowi, utwierdza mnie w przekonaniu, że obfita lektura przyczynia się w większym stopniu do nabycia czynnych kompetencji językowych niż rzeczona metoda pattern drills, metoda tłumaczeniowe, a nawet obowiązująca w chwili obecnej metoda komunikacyjna.
Zdanie reprezentowane przeze mnie na tym blogu nie jest moim oryginalnym wymysłem. Podzielam w tym względzie opinię światowej sławy językoznawcy Stephen Krashen'a, rosyjskiego dydatkyka Illi Franka, kanadyjskiego dyplomaty, a zarazem internetowego, językowego celebryty Steve Kaufmann'a, czy też amerykańskiego informatyka o przeciętnych zdolnościach językowych, któremu biegle udało się opanować język polski dzięki lekturze wszystkich tomów powieści o Harrym Poterze - David Snopek'a.
Biorąc pod uwagę bezskuteczność szkolnej edukacji przez wiele lat oraz bankructwo wyżej wymienionych metod stosowanych na szeroką skalę na milionowych populacjach studentów, podjąłbym na Pana miejsu ryzyko i przyjąłbym jako docelową metodę lansowaną przeze mnie. Metodę, jak Pan słusznie zauważa, można streścić w następujący sposób:
1. Przerobić w krótkim czasie dowolny podręcznik do danego języka, przyswajając podstawowy zasób słów oraz zasady gramatyczne.
2. Rozpocząć bardzo intensywną lekturę książek obcojęzycznych, dbając o to, aby tematyka lektur była dla nas interesująca.
W czasie realizacji powyższego należy kierować się zasadami:
1. Zasada codziennej ekspozycji - powinniśmy mieć kontakt z językiem codziennie przez minimum 2 godziny.
2. Zasada autentyczności - czytamy książki, które nas interesują, o których chętnie byśmy porozmawiali.
3. Zasada "wbiegania na ślizgawkę". Nie da się wejść na wyślizganą górkę - trzeba na nią wbiec z rozpędu. Nauki języka nie należy rozwlekać na lata, lecz nauczyć się języka w rok-dwa.
Wynika z tego, że będziemy czytać co najmniej jedną powieść miesięcznie. Co najmniej, bo oczywiście można więcej. Po przeczytaniu około 2-3 tysięcy stron, można próbować opowiadać znajomym, rodzinie, lub sobie samemu, co się przeczytało, co było interesującego, z czym się zgadzamy, a co nas mierzi. Podczas dialogów/monologów wykorzystujemy zdania i słowa z przeczytanych książek. Czytając książki następne, staramy się zapamiętać zdania, które potem mogą nam być przydatne w czasie rozmowy. Warto założyć zeszyt specjalnie na ten cel. Można pisać recenzje przeczytanych przez siebie książek.
Efekt murowany.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkutnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkutnik. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 27 czerwca 2016
poniedziałek, 29 grudnia 2014
Nie lekceważ biernej znajomosci języka!
Dzisiaj porozmawiamy o tak wzgardzonej przez niektórych biernej znajomości języka. Zdaje się bowiem, a przynajmniej tak wynika z reklam wszelakich szkół językowych, że głównym celem nauki języków obcych jest przyswojenie sobie sprawności mówienia w tym języku. "Nauczymy cię mówić!" - głoszą plakaty i ulotki. Niestety okazuje się, że zbytnia koncentracja na "produkowaniu" treści w początkowym etapie nauki jest mało efektywne.
Przyjrzyjmy się procesowi przyswajania języka w sposób naturalny przez dziecko. Zanim maluch wypowie swoje pierwsze "ma... ma..." potrzebuje około roku, w czasie którego słucha, słucha i słucha całymi dniami. My tym czasem oczekujemy od dziecka czy dorosłego czasem bardzo obszernych i dojrzałych wypowiedzi, mimo że nie dostarczamy ich mózgowi żadnych treści, które mogłyby stanowić bazę do ich budowania.
Bierne przyswajanie treści, tj. czytanie i słuchanie jest tak samo twórcze jak wytwarzanie treści. Nasz mózg podczas lektury, zwłaszcza lektury w języku obcym, wykonuje ogromną pracę, i jest to praca twórcza. Dlatego "wyprodukowanie" treści musi być poprzedzone wchłonięciem ogromnej ilości materiały, np. poprzez czytanie książek, oglądanie telewizji itd.
Pisali o tym wybitni pedagodzy zajmujący się glottodydaktyką. Poniżej zamieszczam link do artykułu, w którym znajdziemy wypowiedzi Leona Szkutnika oraz Franciszka Gruczy:
http://archiwum.wiz.pl/1997/97113700.asp
A oto niektóre ciekawsze stwierdzenia:
"Jak już powiedziałem, rozległa lektura i długotrwałe oglądanie telewizji są to warunki konieczne, co nie znaczy, że wystarczające. Potrzebna jest jeszcze inteligentna konwersacja, refleksyjna nauka gramatyki, ćwiczenia w dokładnym rozumieniu skomplikowanych tekstów, nauka pisania.
[...]
Poza tym bardzo przekonująca jest hipoteza, że dopiero z bardzo szeroko rozbudowanych umiejętności rozumienia wyrastają, można powiedzieć - organicznie - umiejętności formułowania wypowiedzi własnych.
[...]
Można w tym miejscu zauważyć: No dobrze, ale to jest przecież nauka bierna, a nam potrzebna jest czynna znajomość języka. Otóż czytanie nie jest zajęciem biernym - jest działaniem twórczym, przekształcającym zadrukowaną kartkę papieru w żywą, angażującą nas rzeczywistość."
Przyjrzyjmy się procesowi przyswajania języka w sposób naturalny przez dziecko. Zanim maluch wypowie swoje pierwsze "ma... ma..." potrzebuje około roku, w czasie którego słucha, słucha i słucha całymi dniami. My tym czasem oczekujemy od dziecka czy dorosłego czasem bardzo obszernych i dojrzałych wypowiedzi, mimo że nie dostarczamy ich mózgowi żadnych treści, które mogłyby stanowić bazę do ich budowania.
Bierne przyswajanie treści, tj. czytanie i słuchanie jest tak samo twórcze jak wytwarzanie treści. Nasz mózg podczas lektury, zwłaszcza lektury w języku obcym, wykonuje ogromną pracę, i jest to praca twórcza. Dlatego "wyprodukowanie" treści musi być poprzedzone wchłonięciem ogromnej ilości materiały, np. poprzez czytanie książek, oglądanie telewizji itd.
Pisali o tym wybitni pedagodzy zajmujący się glottodydaktyką. Poniżej zamieszczam link do artykułu, w którym znajdziemy wypowiedzi Leona Szkutnika oraz Franciszka Gruczy:
http://archiwum.wiz.pl/1997/97113700.asp
A oto niektóre ciekawsze stwierdzenia:
"Jak już powiedziałem, rozległa lektura i długotrwałe oglądanie telewizji są to warunki konieczne, co nie znaczy, że wystarczające. Potrzebna jest jeszcze inteligentna konwersacja, refleksyjna nauka gramatyki, ćwiczenia w dokładnym rozumieniu skomplikowanych tekstów, nauka pisania.
[...]
Poza tym bardzo przekonująca jest hipoteza, że dopiero z bardzo szeroko rozbudowanych umiejętności rozumienia wyrastają, można powiedzieć - organicznie - umiejętności formułowania wypowiedzi własnych.
[...]
Można w tym miejscu zauważyć: No dobrze, ale to jest przecież nauka bierna, a nam potrzebna jest czynna znajomość języka. Otóż czytanie nie jest zajęciem biernym - jest działaniem twórczym, przekształcającym zadrukowaną kartkę papieru w żywą, angażującą nas rzeczywistość."
Subskrybuj:
Posty (Atom)