Jeden z czytelników bloga zamieścił komentarz takiej treści:
"[...] Próbuje nauczyć się angielskiego. Mam już 44 lata i ciężko mi się skupić, oraz przeraża mnie ilość materiału do nauki. Czy jestem wstanie to wszystko zapamiętać, a potem używać tego w rozmowie. Mam dużo podręczników : Angielski Assimil, Mówimy po Angielsku Szkutnika, Angielski dr Krzyżanowskiego, Angielski Dobrzycka, Angielski Redpoint, Instant English J.P. Sloana......... i od roku nie wiem z czego się uczyć ;-) oraz jaką metodę nauki przyjąć."
W gruncie rzeczy obiekcje zgłaszane przez naszego czytelnika są typowe. Spróbujmy się im przyjrzeć.
"Próbuje nauczyć się angielskiego."
Niestety przyjęcie tej taktyki nie będzie skuteczne. Pisałem o tym w artykule:
http://jezykwrok.blogspot.com/2014/11/nauka-jezyka-obcego-jest-jak-slizgawka.html
Zasadniczo chodzi, że nauka języka jest jak wchodzenie na wyślizganą górkę. Jeśli robimy to małymi kroczkami, wówczas buksujemy i nie udaje nam się pokonać wzniesienia. Jeśli wbiegamy z rozpędu, wówczas udaje nam się wbiec na szczyt.
Tak samo jest z nauką języka. Niezbędna jest determinacja. Niezbędna jest duża ilość czasu każdego dnia.
"Mam już 44 lata"
Istnieje faktycznie mit, że z powodu wieku tracimy zdolności do nauki języka obcego. Oczywiście wiek ma znaczenie w nauce języka obcego, ale nie ma tu prostej zależności, że zdolności przyswajania zmniejszają się wraz z upływającym czasem. Generalnie wygląda to tak:
- W wieku kilku lat (3-4) zatracamy zdolność naturalnej absorbcji języka. Po tym okresie już nie jesteśmy w stanie uczyć się tylko poprzez słuchanie. Musimy zrozumieć - ktoś musi nam wytłumaczyć. Potrzebujemy nauczyciela lub samouczka.
- W wieku około 10 lat wykształca się nasz aparat mowy. Po tym okresie już prawie całe życie będziemy mówić przynajmniej z lekkim akcentem.
I na to nie mamy wpływu. Natomiast jeśli chodzi o tempo nauki słownictwa, gramatyki, płynność w mówieniu, zdolność rozumienia ze słuchu, to oczywiście osoba dorosła uczy się szybciej niż dziecko. I wie to każdy, kto próbował odrabiać z dzieckiem lekcje.
"ciężko mi się skupić"
Jest to realny problem, który może być istotną przeszkodą w nauce. Niemożność skupienia się lub zwykłe lenistwo jest reakcją obronną naszego organizmu, aby nie angażować uwagi i zasobów biologicznych w rzeczy, które są nam niepotrzebne.
Podam przykład: największy nieuk w klasie, ktoś jadący na samych jedynkach i nie znający ani jednego słówka, na wakacjach poznał ładną Brytyjkę (podobno są takie). Nagle stał się prymusem w nauce języka angielskiego. Ot, co daje motywacja.
Inny przykład: ktoś, kto całe życie "zaczynał naukę angielskiego" nagle dostał propozycję awansu. Awans jest jednak uzależniony od tego, że w ciągu 6 miesięcy nauczy się komunikować po angielsku. Nagle ten zapracowany człowiek, który wiecznie zaczynał, znajduje 4 godziny dziennie na naukę i praktykę.
Niestety bez motywacji nie da się nauczyć języka. Jeśli nie możemy znaleźć czasu w trakcie dnia, jeśli jesteśmy zajęci i mamy tysiąc innych spraw, jeśli nie możemy się skupić na podręczniku, to... być może po prostu my tego języka do niczego nie potrzebujemy! To nie jest tak, że wszyscy muszą znać języki obce, to nie jest tak, że każdy musi biegle porozumiewać się po angielsku. Być może zamiast katować się angielskim, lepiej spędzić ten czas z rodziną - będzie więcej pożytku. A przecież i tak większość ludzi nigdy nie wykorzysta zdobytej wiedzy językowej. Więc po co?
No właśnie: po co? Od odpowiedzi na to pytanie tak naprawdę uzależnione jest to, czy odniesiemy sukces.
"przeraża mnie ilość materiału do nauki"
Bo bez wątpienia materiał jest ogromny, wręcz przytłaczający. W istocie nie można nauczyć się języka obcego. Sam studiowałem filologię obcą. Studia rozpocząłem znając już nieźle język. Podczas studiów poświęcałem do 10 godzin dziennie na naukę. A i tak nie mam poczucia, że znam ten język świetnie. Moja żona jest cudzoziemką mieszkającą w Polsce od 10 lat. Ciągle ma wątpliwości, ciągle nie czuje się swobodnie.
Powiem więcej, tak naprawdę nikt z nas nie zna do końca nawet swojego języka ojczystego. Musimy się z tym pogodzić, że języka uczymy się całe życie i nigdy, powtarzam, nigdy nie będziemy go znali perfekcyjnie. Opowieści o tym, że ktoś zna kilka języków biegle, można włożyć między bajki. Ogłoszenia o pracę, w których poszukują się osób z "doskonałą znajomością języka obcego" są pisane przez ćwierćinteligentów. Należy pamiętać, że umiejętność zamówienia pizzy to nie jest znajomość języka.
Skoro rzeczy tak się mają, musimy się pogodzić z tym, że języka możemy nauczyć się tylko w pewnym zakresie. W jakim? To zależy od naszych potrzeb. Być może wystarczy nam umiejętność przeglądania stron internetowych. Być może chodzi o spędzenie wakacji za granicą.
W każdym razie musimy stawiać sobie cele długoterminowe i krótkoterminowe. Celem długoterminowym może być nauczenie się 3000 słów i zwrotów. Inny cel długoterminowy to przeczytanie powieści Dickensa po angielsku. Jeszcze innym celem może być wycieczka do Londynu i umiejętność kupienia biletu na metro. Na pewno nie powinniśmy określać naszego celu jako "nauczenie się języka". Jest to cel zbyt odległy, zbyt mglisty. Nigdy nie będziemy też w stanie sprawdzić, czy osiągnęliśmy cel, nie będziemy mogli się z realizacji celu cieszyć.
Niezależnie od celów długoterminowych musimy wyznaczyć sobie cele krótkoterminowe. Np. do końca miesiąca nauczę się 100 nowych słówek. Albo: przez weekend przeczytam 5 stron jakiejś książki. Albo poznam dokładnie słownictwo, które jest niezbędne podczas wycieczki do Londynu z podręcznika ABC.
Dzięki takiemu podejściu będziemy cieszyć się każdym sukcesem, a nie demotywować bezładną masą materiału do ogarnięcia.
"Czy jestem wstanie to wszystko zapamiętać"
"To", to znaczy "co"? "Tego wszystkiego" zapamiętać się nie da. 100 słów z podręcznika Dobrzyckiej zapamiętać się da. Znów kłania się nam umiejętność wyznaczania sobie celów krótkoterminowych i długoterminowych.
"a potem używać tego w rozmowie"
Faktycznie jest taka tendencja w dydaktyce języków obcych, aby eksponować sprawność mówienia. Takie podejście "komunikacyjne" stoi w opozycji do podejścia z poprzednich stuleci, gdzie ważna była przede wszystkim umiejętność czytania.
Ale: nie będziecie umieli mówić, jeśli nie będziecie czytać. Mówienie to bardzo trudna sprawność i wymaga długich godzin nauki i ćwiczeń. Nie stresowałbym się nadmiernie tym, że nie potrafię nic powiedzieć. Zawsze rozpoczynam naukę języka od czytania, a nie od mówienia. I przez czytanie rozumiem przeczytanie 40 powieści, a nie urywku z gazety.
Proszę zauważyć, że dzieci zaczynają mówić "mama" po roku słuchania. Tak samo jest z ludźmi dorosłymi: najpierw słuchanie i czytanie, potem mówienie.
"Mam dużo podręczników [...] i od roku nie wiem z czego się uczyć "
Zacząłbym od Dobrzyckiej w połączeniu z Assimilem. Przynajmniej ja zawsze tak się uczę języka. W przypadku Dobrzyckiej - realizowałbym dwie lekcje na tydzień. Podręcznik zostanie ukończony po 6 miesiącach. Do kolejnej lekcji przechodziłbym nawet wówczas, gdy nie miałbym poczucia, że wszystko znam doskonale.
W przypadku Assimila, czytałbym i słuchał 1 lekcji przez dwa dni. Po 6 miesiącach skończyłbym obydwa samouczki. To daje około 3000 słów, co pozwala na czytanie prostych lektur.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą assimil. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą assimil. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 31 marca 2016
poniedziałek, 7 grudnia 2015
Najlepszy podręcznik do nauki języka włoskiego (materiały)
Dziś postaram się przedstawić swoją subiektywną opinię na temat materiałów do nauki języka włoskiego. Poniżej zamieszczam listę podręczników, które mi osobiście wydają się optymalne dla osoby dorosłej, rozpoczynającej naukę od zera, która ma zamiar nauczyć się języka samodzielnie.
Znacie moją niechęć do kolorowych podręczników, które za około 100 złotych nie mają do zaoferowania nic więcej poza wielkimi zdjęciami uśmiechniętych ludzi. Podręczniki te są dobre dla nauczycieli, a nie dla uczniów, ponieważ będąc napisanymi w języku docelowym, nie posiadają komentarzy gramatycznych po polsku a ich układ jest zwykle chaotyczny na tyle, że uniemożliwia to samodzielną naukę. Podręczniki te są chętnie wybierane przez nauczycieli w szkołach, ponieważ uzależniają ucznia od nauczyciela w procesie dydaktycznym.
Dlatego dobierając materiały do nauki włoskiego, kierowałem się kryterium: grube, szare, tanie, dające materiał do nauki na 1000 godzin, z ogromnym komentarzem gramatycznym po polsku, z bardzo dobrymi nagraniami, uporządkowane i logiczne.
Oto materiały do nauki włoskiego, które uważam za szczególnie godne uwagi:
2. Anne-Marie Olivieri, Język włoski łatwo i przyjemnie, Assimil
3. E. Janfrancesco, Parla e scrivi, Cendali editori in Firenze
Znacie moją niechęć do kolorowych podręczników, które za około 100 złotych nie mają do zaoferowania nic więcej poza wielkimi zdjęciami uśmiechniętych ludzi. Podręczniki te są dobre dla nauczycieli, a nie dla uczniów, ponieważ będąc napisanymi w języku docelowym, nie posiadają komentarzy gramatycznych po polsku a ich układ jest zwykle chaotyczny na tyle, że uniemożliwia to samodzielną naukę. Podręczniki te są chętnie wybierane przez nauczycieli w szkołach, ponieważ uzależniają ucznia od nauczyciela w procesie dydaktycznym.
Dlatego dobierając materiały do nauki włoskiego, kierowałem się kryterium: grube, szare, tanie, dające materiał do nauki na 1000 godzin, z ogromnym komentarzem gramatycznym po polsku, z bardzo dobrymi nagraniami, uporządkowane i logiczne.
Oto materiały do nauki włoskiego, które uważam za szczególnie godne uwagi:
1. Celeste Zawadzka, Język włoski dla początkujących, Wiedza Powszechna
Bardzo stary, już nie wznawiany podręcznik wydany "za komuny" przez Wiedzę Powszechną. Prawie 700 stron druku. Lekcje w tradycyjnym układzie: czytanka, dialog, słowniczek, komentarz, ćwiczenia. Po przerobieniu zna się włoski w zakresie około 3000 słów + gramatyka, co umożliwia czytanie gazet.
Assimil to głównie kursy audio. Również i w tym przypadku otrzymujemy 4 płyty z nagranymi dialogami oraz książeczkę z zapisem tych dialogów. Po przesłuchaniu rozumiemy ze słuchu około 3000 słów i potrafimy reagować w typowych sytuacjach.
Włoski podręczni. Wygląda imponująco. Zawiera masę tekstów i ćwiczeń gramatycznych. Jestem pod wrażeniem jego logiczności.
Osobiście zalecam realizację najpierw punktu 1 i 2 równocześnie, potem punktu 3, ponieważ podręcznik Parla e scrivi wymaga już przynajmniej biernej znajomości języka.
A co potem? Potem rozpoczyna się podróż trwająca przez całe życie: czytanie, czytanie, czytanie.
Polecam!
niedziela, 6 grudnia 2015
Język w rok na własnej skórze: miesiąc 0 - język wybrany, materiały zebrane
Przystępuję do eksperymentu! Przeprowadzając doświadczenie na własnej skórze, spróbuję udowodnić, że osoba zajęta, pracująca, jest w stanie nauczyć się języka obcego w rok, osiągając po roku poziom B1 lub B2, czyli poziom umożliwiający konwersację w sytuacjach dnia codziennego, czytanie gazet, przeglądanie stron internetowych i oglądanie telewizji.
Udowodnię, że powyższy cel jest możliwy do zrealizowania przy spełnieniu następujących warunków:
- poświęceniu odpowiedniej ilości czasu, co oznacza codzienną naukę bez wyjątków.
- odpowiednie zmotywowanie się, co oznacza wyznaczenie sobie konkretnego celu
- naukę według odpowiedniej metody, co pociąga za sobą dobranie wartościowych materiałów
oraz
- używanie języka w realnych sytuacjach, a więc wyjazd do danego kraju na wakacje, czytanie interesujących książek i stron internetowych, oglądanie interesujących filmów.
Językiem eksperymentu będzie... język włoski.
Podoba się mój wybór? :)
Plan nauki wygląda następująco:
Czas: 12 miesięcy, to jest od 1 stycznia do 31 grudnia 2016 + lekkie oswajanie się z językiem w grudniu 2015.
Materiały: Będę się uczył z następujących książek:
Są to kolejno:
1. Celeste Zawadzka, Język włoski dla początkujących, Wiedza Powszechna
2. Anne-Marie Olivieri, Język włoski łatwo i przyjemnie, Assimil
3. E. Janfrancesco, Parla e scrivi, Cendali editori in Firenze
Dodatkowo będę sporo czytał, najpierw lektury uproszczone, następnie proste teksty oryginalne. Będę też starał uczyć się nieco na pamięć jakiś krótkich tekstów.
Plan nauki jest następujący:
1 stycznia do około kwietnia-maja 2016: Przerobienie kursu Assimil czynnie oraz Język włoski dla początkujących biernie.
1 kwietnia do 31 grudnia: Język włoski dla początkujących - czynnie, wraz ze wszystkimi ćwiczeniami, uzupełniając o Parla e scrivi.
Od kwietnia próby czytania książek, oglądania filmów na YouTube. itp.
Efekty nauki będę się starał prezentować mniej więcej raz w miesiącu.
Udowodnię, że powyższy cel jest możliwy do zrealizowania przy spełnieniu następujących warunków:
- poświęceniu odpowiedniej ilości czasu, co oznacza codzienną naukę bez wyjątków.
- odpowiednie zmotywowanie się, co oznacza wyznaczenie sobie konkretnego celu
- naukę według odpowiedniej metody, co pociąga za sobą dobranie wartościowych materiałów
oraz
- używanie języka w realnych sytuacjach, a więc wyjazd do danego kraju na wakacje, czytanie interesujących książek i stron internetowych, oglądanie interesujących filmów.
Językiem eksperymentu będzie... język włoski.
Podoba się mój wybór? :)
Plan nauki wygląda następująco:
Czas: 12 miesięcy, to jest od 1 stycznia do 31 grudnia 2016 + lekkie oswajanie się z językiem w grudniu 2015.
Materiały: Będę się uczył z następujących książek:
Są to kolejno:
1. Celeste Zawadzka, Język włoski dla początkujących, Wiedza Powszechna
2. Anne-Marie Olivieri, Język włoski łatwo i przyjemnie, Assimil
3. E. Janfrancesco, Parla e scrivi, Cendali editori in Firenze
Dodatkowo będę sporo czytał, najpierw lektury uproszczone, następnie proste teksty oryginalne. Będę też starał uczyć się nieco na pamięć jakiś krótkich tekstów.
Plan nauki jest następujący:
1 stycznia do około kwietnia-maja 2016: Przerobienie kursu Assimil czynnie oraz Język włoski dla początkujących biernie.
1 kwietnia do 31 grudnia: Język włoski dla początkujących - czynnie, wraz ze wszystkimi ćwiczeniami, uzupełniając o Parla e scrivi.
Od kwietnia próby czytania książek, oglądania filmów na YouTube. itp.
Efekty nauki będę się starał prezentować mniej więcej raz w miesiącu.
wtorek, 21 kwietnia 2015
"Wiara bierze się ze słuchania..."
Stwierdzenie postawione w tytule czytamy w Liście Apostoła Pawła do Rzymian. Cóż, nawet Pismo Święte przykłada stosowną wagę do czynności uważnego słuchania. A czy robią to uczący się języków obcych?
Niestety w naszych realiach większą wagę przywiązuje się do pracy z podręcznikiem drukowanym. Czytanie, wykonywanie ćwiczeń, uzupełnianie... Efekty? Zazwyczaj mizerne.
Potęga słuchania
Słuchanie nagrań, słuchowisk, dialogów, audiobooków itp. to potężny sprzymierzeniec w nauce każdego języka obcego. Zarówno badania naukowe jak i osobiste doświadczenie pokazują, że nauka języka obcego ze słuchu jest o wiele bardziej efektywna niż nauka wzrokowa. Wszystkie osoby, które znam, a które opanowały język obcy przynajmniej na poziomie b2/c1 przyznają się do tego, że poświęcały na słuchanie nagrań w języku obcym wiele godzin.
Przewaga kursów audio
Nie zaprzeczam, że analiza materiałów drukowanych jest również pomocna w nauce języków. Chodzi o to, że nauka taka powinna być uzupełniona wysokiej jakości kursem audio. Mam tu na myśli kurs zapewniający co najmniej kilka godzin nagrań, na których usłyszymy profesjonalnych rodowitych mówców danego języka. Przykładem takiego kursu może być kurs Assimil:
http://jezykwrok.blogspot.com/2014/11/moja-opinia-o-kursach-assimil.html
Spójrz na dziecko
Dzieci uczą się języka rodzimego w inny sposób niż dorośli obcego. Nie mniej jednak można przeprowadzić tu pewną analogię. Zanim dziecko wypowie pierwsze słowa, słucha, słucha i słucha. Podobnie w przypadku nauki języków przez dorosłych: aby zacząć w miarę sprawnie mówi, wpierw trzeba przesłuchać wiele razy bardzo obszerny materiał.
Nie zwlekaj
Jeśli chcesz zatem odnieść sukces w nauce języków obcych, nie zwlekaj. Czym prędzej kup dobry kurs audio i poświęcaj a słuchanie co najmniej 30 minut dziennie. Słuchaj w drodze do pracy lub tuż przed zaśnięciem. Słuchaj jadąc samochodem i w domowym zaciszu. Niech odtwarzać MP3 nie odstępuje Cię ani na krok.
Kiedy osiągniesz poziom średniozaawansowany w nauce języka, zakup słuchowiska lub audiobooki. Słuchaj i oglądaj filmiki na YouTube. Zapewniam - efekt murowany!
Niestety w naszych realiach większą wagę przywiązuje się do pracy z podręcznikiem drukowanym. Czytanie, wykonywanie ćwiczeń, uzupełnianie... Efekty? Zazwyczaj mizerne.
Potęga słuchania
Słuchanie nagrań, słuchowisk, dialogów, audiobooków itp. to potężny sprzymierzeniec w nauce każdego języka obcego. Zarówno badania naukowe jak i osobiste doświadczenie pokazują, że nauka języka obcego ze słuchu jest o wiele bardziej efektywna niż nauka wzrokowa. Wszystkie osoby, które znam, a które opanowały język obcy przynajmniej na poziomie b2/c1 przyznają się do tego, że poświęcały na słuchanie nagrań w języku obcym wiele godzin.
Przewaga kursów audio
Nie zaprzeczam, że analiza materiałów drukowanych jest również pomocna w nauce języków. Chodzi o to, że nauka taka powinna być uzupełniona wysokiej jakości kursem audio. Mam tu na myśli kurs zapewniający co najmniej kilka godzin nagrań, na których usłyszymy profesjonalnych rodowitych mówców danego języka. Przykładem takiego kursu może być kurs Assimil:
http://jezykwrok.blogspot.com/2014/11/moja-opinia-o-kursach-assimil.html
Spójrz na dziecko
Dzieci uczą się języka rodzimego w inny sposób niż dorośli obcego. Nie mniej jednak można przeprowadzić tu pewną analogię. Zanim dziecko wypowie pierwsze słowa, słucha, słucha i słucha. Podobnie w przypadku nauki języków przez dorosłych: aby zacząć w miarę sprawnie mówi, wpierw trzeba przesłuchać wiele razy bardzo obszerny materiał.
Nie zwlekaj
Jeśli chcesz zatem odnieść sukces w nauce języków obcych, nie zwlekaj. Czym prędzej kup dobry kurs audio i poświęcaj a słuchanie co najmniej 30 minut dziennie. Słuchaj w drodze do pracy lub tuż przed zaśnięciem. Słuchaj jadąc samochodem i w domowym zaciszu. Niech odtwarzać MP3 nie odstępuje Cię ani na krok.
Kiedy osiągniesz poziom średniozaawansowany w nauce języka, zakup słuchowiska lub audiobooki. Słuchaj i oglądaj filmiki na YouTube. Zapewniam - efekt murowany!
poniedziałek, 3 listopada 2014
Moja opinia o kursach Assimil
Kursy językowe wydawnictwa Assimil są znane i cenione na całym świecie. Polski czytelnik nie ma zbyt wielkiego wyboru: w chwili pisania tego artykułu dostępne są kursy języka angielskiego, niemieckiego, hiszpańskiego, włoskiego, francuskiego, chińskiego i japońskiego. Jeśli jednak ktoś znałby francuski, wówczas otrzymuje dostęp do ogromnej liczby kursów najprzeróżniejszych języków (Assimil jest wydawnictwem francuskim).
Metoda nauki Assimil nie jest szczególnie oryginalna. Dostrzegamy ją np. w podręcznikach wydanych przez wydawnictwo Wiedza Powszechna (np. podręczniki Pana Szkutnika). Polega ona na tym, że na jednej stronie mamy dialog w języku docelowym, a na drugiej stronie - obok - mamy ten sam dialog w języku ojczystym. Podręcznik należy przerobić dwa razy. Za pierwszym razem należy poznać język biernie, aby rozumieć to, co się czyta i czego się słucha. Za drugim razem tłumaczymy dialogi z języka ojczystego na język docelowy, czyli opanowujemy materiał czynnie. Pod każdym dialogiem znajdziemy kilka przypisów gramatycznych, które w zarysie objaśniają zagadnienia gramatyczne, które wystąpiły w dialogu.
Wydawca deklaruje, że kurs przeznaczony jest dla osób początkujących i prowadzi do znajomości języka na poziomie B2. Moim zdaniem deklaracja ta jest trochę na wyrost. Gruntowne przerobienie kursu pozwala na przyswojenie sobie około 2500 słów. Osobiście poziom taki zakwalifikowałbym raczej jako A2/B1. Przejście na poziom B2 z całą pewnością będzie wymagał dodatkowej pracy, lektury, konwersacji itp. Nie ulega jednak wątpliwości, że 2500 słów w około 3 miesiące to niezły wynik!
Koncepcja przyjęta w kursie sprawdza się świetnie tylko wówczas, gdy językiem docelowym jest język pokrewny lub niezbyt trudny z punktu widzenia uczącego się. Kurs Assimil świetnie się sprawdzi w przypadku języka hiszpańskiego, angielskiego, włoskiego itp., jednak osobiście nie byłbym w stanie nauczyć się z niego np. chińskiego. W przypadku języków trudnych, orientalnych, potrzebowałbym raczej bardziej szczegółowego podręcznika oraz wsparcia nauczyciela.
Kursy Assimil to przede wszystkim konwersacyjny kurs audio. Gramatyka jest w nich zepchnięta na dalszy plan. Wydawca każe uczyć się całych zwrotów na pamięć, a nie słówek oderwanych od kontekstu i gramatyki osobno. Ma to swoje dobre i złe strony.
Faktycznie prawdą jest, że aby osiągnąć konwersacyjny poziom znajomości języka, uczenie się oderwanych od kontekstu słówek jest daremne. Solidne przerobienie kursu Assimil daje zestaw kilkuset użytecznych zwrotów gotowych do wykorzystania w sytuacjach dnia codziennego. Z drugiej strony powyższa metoda nauki będzie frustrująca dla osób, które są pedantyczne w nauce języka i muszą wiedzieć dokładnie nie tylko, że "tak się mówi", ale również "dlaczego tak się mówi". Wydawca Assimil podaje gramatykę w sposób nieuporządkowany jako noty do przerabianych dialogów, ale i tak nota objaśniająca może się pojawić kilka lekcji po tym jak konstrukcja gramatyczna została użyta. A zatem do czasu wyjaśnienia użytej konstrukcji uczeń będzie powtarzał zdanie jak papuga rozumiejąc ogólny jego sens, ale bez znajomości użytych w nim form gramatycznych.
Assimil tłumaczy swój sposób postępowania chęcią upodobnienia swoich kursów do naturalnej metody nauki języka. Oczywiście prawdą jest, że dzieci uczą się języka właśnie w taki sposób. Wszak mama mówiąc do dziecka nie podaje mu najpierw kompleksowych objaśnień gramatycznych i wykazu użytego słownictwa. Problem polega na tym, że zdolność do naturalnej akwizycji języka tracimy około piątego roku życia, zaś potem musimy się uczyć reguł świadomie! Naturalna metoda nauki języka jest więc chwytliwym hasłem marketingowym - metoda brzmi nęcąco, ale niestety nie działa w przypadku osób dorosłych. Autorzy kursów Assimil mają jednak rację, że aby osiągnąć płynność mówienia niezbędne jest powtarzanie całych zdań na głos. Z całą pewnością praktyka ta pomoże uczącemu "rozwiązać język".
Dla kogo jest zatem kurs Assimil? Moim skromnym zdaniem, z uwagi na cztery płyty dobrej jakości nagrań, będzie on idealnym uzupełnieniem tradycyjnego podręcznika. Pozwoli nam na obfite osłuchanie się z językiem w początkowej fazie nauki oraz na wpojenie zestawu kilkuset bardzo użytecznych zwrotów, które okażą się niezbędne podczas podróży do kraju poznawanego przez nas języka. Za stosunkowo niewielką kwotę (około 80 zł) otrzymujemy tłusty kęs świeżego języka przyprawiony odrobiną gramatyki. Na deser parę wskazówek kulturalnych i wiadomości z zakresu realiów życia danego kraju. Kurs Assimil polecam każdemu, kto chce go realizować jednocześnie z innym solidnym kursem gramatyki, lub osobom, które uczyły się języka jakiś czas temu, ale chcą go sobie odświeżyć.
Podsumujmy więc:
Zalety kursu Assimil:
+ Dobrej jakości nagrania pozwalające na osłuchanie się z językiem.
+ Bezbolesne przyswojenie sobie 2500 słów w około 3 miesiące.
+ Nauczenie się i zautomatyzowanie kilkuset przydatnych zwrotów.
Wady kursu Assimil:
- Raczej nie nadaje się do nauki języków trudnych, takich jak np. chiński.
- Noty gramatyczne skąpe i podane czasem chaotycznie.
- Kurs nie nadaje się jako przygotowanie do egzaminów, matury itp.
Biorąc pod uwagę, że ciągłe słuchanie jest kluczowe, aby opanować język, oraz to, że kurs pozwala na bezbolesne przyswojenie sobie 2500 w 3 miesiące, uważam go za godny polecenia.
Jeśli masz zamiar nauczyć się angielskiego, hiszpańskiego, włoskiego bądź francuskiego, kup kurs Assimil, przerób go gruntownie i przesłuchaj kilkanaście razy każdą z płyt. Osłuchasz się z językiem i przyswoisz masę słów i wyrażeń. Następnie przejdź do podręcznika, który wyjaśni Ci zawiłości gramatyki i zacznij czytać proste książki, oglądać seriale itd.
Jeśli masz zamiar uczyć się trudnych języków orientalnych, zacznij naukę z nauczycielem na podstawie solidnego podręcznika. Po pół roku nauki kup kurs Assimila i przesłuchaj go kilkanaście razy.
Metoda nauki Assimil nie jest szczególnie oryginalna. Dostrzegamy ją np. w podręcznikach wydanych przez wydawnictwo Wiedza Powszechna (np. podręczniki Pana Szkutnika). Polega ona na tym, że na jednej stronie mamy dialog w języku docelowym, a na drugiej stronie - obok - mamy ten sam dialog w języku ojczystym. Podręcznik należy przerobić dwa razy. Za pierwszym razem należy poznać język biernie, aby rozumieć to, co się czyta i czego się słucha. Za drugim razem tłumaczymy dialogi z języka ojczystego na język docelowy, czyli opanowujemy materiał czynnie. Pod każdym dialogiem znajdziemy kilka przypisów gramatycznych, które w zarysie objaśniają zagadnienia gramatyczne, które wystąpiły w dialogu.
Wydawca deklaruje, że kurs przeznaczony jest dla osób początkujących i prowadzi do znajomości języka na poziomie B2. Moim zdaniem deklaracja ta jest trochę na wyrost. Gruntowne przerobienie kursu pozwala na przyswojenie sobie około 2500 słów. Osobiście poziom taki zakwalifikowałbym raczej jako A2/B1. Przejście na poziom B2 z całą pewnością będzie wymagał dodatkowej pracy, lektury, konwersacji itp. Nie ulega jednak wątpliwości, że 2500 słów w około 3 miesiące to niezły wynik!
Koncepcja przyjęta w kursie sprawdza się świetnie tylko wówczas, gdy językiem docelowym jest język pokrewny lub niezbyt trudny z punktu widzenia uczącego się. Kurs Assimil świetnie się sprawdzi w przypadku języka hiszpańskiego, angielskiego, włoskiego itp., jednak osobiście nie byłbym w stanie nauczyć się z niego np. chińskiego. W przypadku języków trudnych, orientalnych, potrzebowałbym raczej bardziej szczegółowego podręcznika oraz wsparcia nauczyciela.
Kursy Assimil to przede wszystkim konwersacyjny kurs audio. Gramatyka jest w nich zepchnięta na dalszy plan. Wydawca każe uczyć się całych zwrotów na pamięć, a nie słówek oderwanych od kontekstu i gramatyki osobno. Ma to swoje dobre i złe strony.
Faktycznie prawdą jest, że aby osiągnąć konwersacyjny poziom znajomości języka, uczenie się oderwanych od kontekstu słówek jest daremne. Solidne przerobienie kursu Assimil daje zestaw kilkuset użytecznych zwrotów gotowych do wykorzystania w sytuacjach dnia codziennego. Z drugiej strony powyższa metoda nauki będzie frustrująca dla osób, które są pedantyczne w nauce języka i muszą wiedzieć dokładnie nie tylko, że "tak się mówi", ale również "dlaczego tak się mówi". Wydawca Assimil podaje gramatykę w sposób nieuporządkowany jako noty do przerabianych dialogów, ale i tak nota objaśniająca może się pojawić kilka lekcji po tym jak konstrukcja gramatyczna została użyta. A zatem do czasu wyjaśnienia użytej konstrukcji uczeń będzie powtarzał zdanie jak papuga rozumiejąc ogólny jego sens, ale bez znajomości użytych w nim form gramatycznych.
Assimil tłumaczy swój sposób postępowania chęcią upodobnienia swoich kursów do naturalnej metody nauki języka. Oczywiście prawdą jest, że dzieci uczą się języka właśnie w taki sposób. Wszak mama mówiąc do dziecka nie podaje mu najpierw kompleksowych objaśnień gramatycznych i wykazu użytego słownictwa. Problem polega na tym, że zdolność do naturalnej akwizycji języka tracimy około piątego roku życia, zaś potem musimy się uczyć reguł świadomie! Naturalna metoda nauki języka jest więc chwytliwym hasłem marketingowym - metoda brzmi nęcąco, ale niestety nie działa w przypadku osób dorosłych. Autorzy kursów Assimil mają jednak rację, że aby osiągnąć płynność mówienia niezbędne jest powtarzanie całych zdań na głos. Z całą pewnością praktyka ta pomoże uczącemu "rozwiązać język".
Dla kogo jest zatem kurs Assimil? Moim skromnym zdaniem, z uwagi na cztery płyty dobrej jakości nagrań, będzie on idealnym uzupełnieniem tradycyjnego podręcznika. Pozwoli nam na obfite osłuchanie się z językiem w początkowej fazie nauki oraz na wpojenie zestawu kilkuset bardzo użytecznych zwrotów, które okażą się niezbędne podczas podróży do kraju poznawanego przez nas języka. Za stosunkowo niewielką kwotę (około 80 zł) otrzymujemy tłusty kęs świeżego języka przyprawiony odrobiną gramatyki. Na deser parę wskazówek kulturalnych i wiadomości z zakresu realiów życia danego kraju. Kurs Assimil polecam każdemu, kto chce go realizować jednocześnie z innym solidnym kursem gramatyki, lub osobom, które uczyły się języka jakiś czas temu, ale chcą go sobie odświeżyć.
Podsumujmy więc:
Zalety kursu Assimil:
+ Dobrej jakości nagrania pozwalające na osłuchanie się z językiem.
+ Bezbolesne przyswojenie sobie 2500 słów w około 3 miesiące.
+ Nauczenie się i zautomatyzowanie kilkuset przydatnych zwrotów.
Wady kursu Assimil:
- Raczej nie nadaje się do nauki języków trudnych, takich jak np. chiński.
- Noty gramatyczne skąpe i podane czasem chaotycznie.
- Kurs nie nadaje się jako przygotowanie do egzaminów, matury itp.
Biorąc pod uwagę, że ciągłe słuchanie jest kluczowe, aby opanować język, oraz to, że kurs pozwala na bezbolesne przyswojenie sobie 2500 w 3 miesiące, uważam go za godny polecenia.
Jeśli masz zamiar nauczyć się angielskiego, hiszpańskiego, włoskiego bądź francuskiego, kup kurs Assimil, przerób go gruntownie i przesłuchaj kilkanaście razy każdą z płyt. Osłuchasz się z językiem i przyswoisz masę słów i wyrażeń. Następnie przejdź do podręcznika, który wyjaśni Ci zawiłości gramatyki i zacznij czytać proste książki, oglądać seriale itd.
Jeśli masz zamiar uczyć się trudnych języków orientalnych, zacznij naukę z nauczycielem na podstawie solidnego podręcznika. Po pół roku nauki kup kurs Assimila i przesłuchaj go kilkanaście razy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)