Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motywacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motywacja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 marca 2016

Czy wiek ma znaczenie w nauce języka?

Jeden z czytelników bloga zamieścił komentarz takiej treści:

"[...] Próbuje nauczyć się angielskiego. Mam już 44 lata i ciężko mi się skupić, oraz przeraża mnie ilość materiału do nauki. Czy jestem wstanie to wszystko zapamiętać, a potem używać tego w rozmowie. Mam dużo podręczników : Angielski Assimil, Mówimy po Angielsku Szkutnika, Angielski dr Krzyżanowskiego, Angielski Dobrzycka, Angielski Redpoint, Instant English J.P. Sloana......... i od roku nie wiem z czego się uczyć ;-) oraz jaką metodę nauki przyjąć."

W gruncie rzeczy obiekcje zgłaszane przez naszego czytelnika są typowe. Spróbujmy się im przyjrzeć.

"Próbuje nauczyć się angielskiego."

Niestety przyjęcie tej taktyki nie będzie skuteczne. Pisałem o tym w artykule:
http://jezykwrok.blogspot.com/2014/11/nauka-jezyka-obcego-jest-jak-slizgawka.html

Zasadniczo chodzi, że nauka języka jest jak wchodzenie na wyślizganą górkę. Jeśli robimy to małymi kroczkami, wówczas buksujemy i nie udaje nam się pokonać wzniesienia. Jeśli wbiegamy z rozpędu, wówczas udaje nam się wbiec na szczyt.
Tak samo jest z nauką języka. Niezbędna jest determinacja. Niezbędna jest duża ilość czasu każdego dnia.

"Mam już 44 lata"

Istnieje faktycznie mit, że z powodu wieku tracimy zdolności do nauki języka obcego. Oczywiście wiek ma znaczenie w nauce języka obcego, ale nie ma tu prostej zależności, że zdolności przyswajania zmniejszają się wraz z upływającym czasem. Generalnie wygląda to tak:
- W wieku kilku lat (3-4) zatracamy zdolność naturalnej absorbcji języka. Po tym okresie już nie jesteśmy w stanie uczyć się tylko poprzez słuchanie. Musimy zrozumieć - ktoś musi nam wytłumaczyć. Potrzebujemy nauczyciela lub samouczka.
- W wieku około 10 lat wykształca się nasz aparat mowy. Po tym okresie już prawie całe życie będziemy mówić przynajmniej z lekkim akcentem.

I na to nie mamy wpływu. Natomiast jeśli chodzi o tempo nauki słownictwa, gramatyki, płynność w mówieniu, zdolność rozumienia ze słuchu, to oczywiście osoba dorosła uczy się szybciej niż dziecko. I wie to każdy, kto próbował odrabiać z dzieckiem lekcje.

"ciężko mi się skupić"

Jest to realny problem, który może być istotną przeszkodą w nauce. Niemożność skupienia się lub zwykłe lenistwo jest reakcją obronną naszego organizmu, aby nie angażować uwagi i zasobów biologicznych w rzeczy, które są nam niepotrzebne.
Podam przykład: największy nieuk w klasie, ktoś jadący na samych jedynkach i nie znający ani jednego słówka, na wakacjach poznał ładną Brytyjkę (podobno są takie). Nagle stał się prymusem w nauce języka angielskiego. Ot, co daje motywacja.
Inny przykład: ktoś, kto całe życie "zaczynał naukę angielskiego" nagle dostał propozycję awansu. Awans jest jednak uzależniony od tego, że w ciągu 6 miesięcy nauczy się komunikować po angielsku. Nagle ten zapracowany człowiek, który wiecznie zaczynał, znajduje 4 godziny dziennie na naukę i praktykę.

Niestety bez motywacji nie da się nauczyć języka. Jeśli nie możemy znaleźć czasu w trakcie dnia, jeśli jesteśmy zajęci i mamy tysiąc innych spraw, jeśli nie możemy się skupić na podręczniku, to... być może po prostu my tego języka do niczego nie potrzebujemy! To nie jest tak, że wszyscy muszą znać języki obce, to nie jest tak, że każdy musi biegle porozumiewać się po angielsku. Być może zamiast katować się angielskim, lepiej spędzić ten czas z rodziną - będzie więcej pożytku. A przecież i tak większość ludzi nigdy nie wykorzysta zdobytej wiedzy językowej. Więc po co?

No właśnie: po co? Od odpowiedzi na to pytanie tak naprawdę uzależnione jest to, czy odniesiemy sukces.

"przeraża mnie ilość materiału do nauki"

Bo bez wątpienia materiał jest ogromny, wręcz przytłaczający. W istocie nie można nauczyć się języka obcego. Sam studiowałem filologię obcą. Studia rozpocząłem znając już nieźle język. Podczas studiów poświęcałem do 10 godzin dziennie na naukę. A i tak nie mam poczucia, że znam ten język świetnie. Moja żona jest cudzoziemką mieszkającą w Polsce od 10 lat. Ciągle ma wątpliwości, ciągle nie czuje się swobodnie.

Powiem więcej, tak naprawdę nikt z nas nie zna do końca nawet swojego języka ojczystego. Musimy się z tym pogodzić, że języka uczymy się całe życie i nigdy, powtarzam, nigdy nie będziemy go znali perfekcyjnie. Opowieści o tym, że ktoś zna kilka języków biegle, można włożyć między bajki. Ogłoszenia o pracę, w których poszukują się osób z "doskonałą znajomością języka obcego" są pisane przez ćwierćinteligentów. Należy pamiętać, że umiejętność zamówienia pizzy to nie jest znajomość języka.

Skoro rzeczy tak się mają, musimy się pogodzić z tym, że języka możemy nauczyć się tylko w pewnym zakresie. W jakim? To zależy od naszych potrzeb. Być może wystarczy nam umiejętność przeglądania stron internetowych. Być może chodzi o spędzenie wakacji za granicą.

W każdym razie musimy stawiać sobie cele długoterminowe i krótkoterminowe. Celem długoterminowym może być nauczenie się 3000 słów i zwrotów. Inny cel długoterminowy to przeczytanie powieści Dickensa po angielsku. Jeszcze innym celem może być wycieczka do Londynu i umiejętność kupienia biletu na metro. Na pewno nie powinniśmy określać naszego celu jako "nauczenie się języka". Jest to cel zbyt odległy, zbyt mglisty. Nigdy nie będziemy też w stanie sprawdzić, czy osiągnęliśmy cel, nie będziemy mogli się z realizacji celu cieszyć.

Niezależnie od celów długoterminowych musimy wyznaczyć sobie cele krótkoterminowe. Np. do końca miesiąca nauczę się 100 nowych słówek. Albo: przez weekend przeczytam 5 stron jakiejś książki. Albo poznam dokładnie słownictwo, które jest niezbędne podczas wycieczki do Londynu z podręcznika ABC.

Dzięki takiemu podejściu będziemy cieszyć się każdym sukcesem, a nie demotywować bezładną masą materiału do ogarnięcia.

"Czy jestem wstanie to wszystko zapamiętać"

"To", to znaczy "co"? "Tego wszystkiego" zapamiętać się nie da. 100 słów z podręcznika Dobrzyckiej zapamiętać się da. Znów kłania się nam umiejętność wyznaczania sobie celów krótkoterminowych i długoterminowych.

"a potem używać tego w rozmowie"

Faktycznie jest taka tendencja w dydaktyce języków obcych, aby eksponować sprawność mówienia. Takie podejście "komunikacyjne" stoi w opozycji do podejścia z poprzednich stuleci, gdzie ważna była przede wszystkim umiejętność czytania.
Ale: nie będziecie umieli mówić, jeśli nie będziecie czytać. Mówienie to bardzo trudna sprawność i wymaga długich godzin nauki i ćwiczeń. Nie stresowałbym się nadmiernie tym, że nie potrafię nic powiedzieć. Zawsze rozpoczynam naukę języka od czytania, a nie od mówienia. I przez czytanie rozumiem przeczytanie 40 powieści, a nie urywku z gazety.
Proszę zauważyć, że dzieci zaczynają mówić "mama" po roku słuchania. Tak samo jest z ludźmi dorosłymi: najpierw słuchanie i czytanie, potem mówienie.

"Mam dużo podręczników [...] i od roku nie wiem z czego się uczyć "

Zacząłbym od Dobrzyckiej w połączeniu z Assimilem. Przynajmniej ja zawsze tak się uczę języka. W przypadku Dobrzyckiej - realizowałbym dwie lekcje na tydzień. Podręcznik zostanie ukończony po 6 miesiącach. Do kolejnej lekcji przechodziłbym nawet wówczas, gdy nie miałbym poczucia, że wszystko znam doskonale.
W przypadku Assimila, czytałbym i słuchał 1 lekcji przez dwa dni. Po 6 miesiącach skończyłbym obydwa samouczki. To daje około 3000 słów, co pozwala na czytanie prostych lektur.

piątek, 21 listopada 2014

7 przykazań uczącego się języków obcych

Ponieważ jako ludzie jesteśmy różni, każdy musi odkryć swoją własną drogę i najlepszy sposób uczenia się, w tym uczenia się języków obcych. Nie mniej jednak moim zdaniem istnieją uniwersalne zasady, które dotyczą każdego i w każdym czasie. Moim zdaniem uczący się dowolnego języka obcego powinien bezwzględnie pamiętać, aby:

1. Ucz się codziennie. Każda przerwa, nawet spowodowana ważnymi i pilnymi sprawami to katastrofa dla procesu uczenia się języka obcego. Materiał winniśmy powtarzać każdego dnia, a jeśli naprawdę nie jesteśmy wstanie usiąść nad językiem przez godzinę czy więcej, wygospodarujmy przynajmniej kwadrans. Spójrz, ile czas marnujesz każdego dnia na staniu w kolejkach, dojazdach, czy choćby bezmyślnym gapieniu się w telewizor. Kwadrans to naprawdę niewiele i z pewnością każdy z nas jest w stanie złożyć taką ofiarę, aby osiągnąć upragniony cel, jakim jest znajomość języka obcego.

2. Otocz się językiem. W nauce języków ważna jest długotrwała ekspozycja, czyli długi czas, gdy docierają do nas komunikaty w docelowym języku, nie koniecznie w czasie procesu aktywnej nauki. Przestaw język w swoim telefonie na docelowym, załóż konto w zagranicznym serwisie społecznościowym, używaj poczty na zagranicznym serwerze, oglądaj obcojęzyczne wiadomości.

3. Zgromadź interesujące cię materiały. Nauka języka przychodzi łatwiej, a słownictwo jest wchłaniane niemal bezwiednie, gdy mamy dostęp do materiałów (książek, filmów, stron internetowych), które są dla nas interesujące i bezpośrednio z nami związane. Kup lub wypożycz książki ulubionego autora, oglądaj filmy ulubionego reżysera, a jeśli masz hobby, szukaj informacji na jego temat w języku docelowym.

4. Zawsze ucz się nowych słówek w kontekście. Uczenie się pojedynczych słówek w oderwaniu od kontekstu to bardzo zły pomysł. Możesz się oczywiście nauczyć, że jakieś słówko znaczy "zamek", ale skąd będziesz wiedział, czy chodzi o zamek na wzgórzu, czy zamek w drzwiach, czy może zamek błyskawiczny w kurtce? Oderwane słowo w istocie jest pozbawione znaczenia. Znaczenie nadaje kontekst i jest uchwytne dopiero w zdaniu. Ucz się na pamięć całych zdań, wyrażeń, a nawet dłuższych wypowiedzi.

5. Słuchaj. Trudno ocenić wagę słuchania w nauce języków obcych. Pierwszego języka, rodzimego, uczymy się od mamy właśnie poprzez słuchanie. Słuchaj dużo: radia, płyt, książek audio, oglądaj filmiki na YouTube. Słuchaj w samochodzie, w podróży. Koniecznie zaopatrz się w jakimś odtwarzać mp3, który będziesz nosił zawsze ze sobą (może być w smartfonie).

6. Czytaj. Czytanie to nie bierna akwizycja języka. To złożony, twórczy i wzbogacający proces. Czytaj, ile się da i, jeśli to możliwe, czytaj rzeczy, które cię pasjonują i które chętnie czytałbyś również po polsku.

7. Użyj w praktyce. Nie można nauczyć się pływać poprzez czytanie książek o pływaniu. Podobnie nie można nauczyć się języka tylko poprzez jego bierną akwizycję. Jeśli nauczysz się czegoś, zastosuj to w praktyce natychmiast. A co, jeśli nie przebywasz w środowisku międzynarodowym i nie masz dostępu do rodowitych mówców danego języka? Nic trudnego! Koresponduj przez Internet, prowadź bloga w języku obcym, rozmawiaj sam ze sobą.

niedziela, 2 listopada 2014

Nauka języka obcego jest jak... ślizgawka

W poprzednich artykułach (linki u dołu artykułu) powiedzieliśmy, że aby nauka języka obcego była skuteczna konieczne jest spełnienie dwóch warunków:
- informacja musi według nas być użyteczna, musi nas interesować i musi być z nami bezpośrednio związana;
- materiał musi być "przerobiony" gruntownie, a nie "po łebkach";
Pierwszy warunek dotyczył motywacji, drugi natomiast sposobu nauki. Przy omawianiu metod nauki, mówiliśmy nieco o tym, że wszelkie opowiastki, które obiecują opanowanie języka dzięki przerabianiu audiokursu piętnaście minut dziennie, należy włożyć między bajki. Aby materiał był "przerobiony gruntownie", słownictwo utrwalone i przeniesione do pamięci długotrwałej, aby, jednym słowem, nie zapomnieć języka w gębie w sytuacji stresowej, niezbędna jest odpowiednia, długotrwała ekspozycja na docelowy język. Ta ekspozycja może dokonywać się poprzez czytanie interesujących dla nas książek, oglądanie filmów, słuchanie piosenek itp. Nie jest ważne jakie uruchomimy kanały tej ekspozycji, istotny jest czas.

Dlaczego częsty i długotrwały kontakt z językiem jest tak ważny w kontekście nauki języka obcego? Pozwolę sobie narysować tu pewien obraz. Wyobraźcie sobie małą górkę, z której dzieci zjeżdżają zimą na nartach, sankach czy popularnych "jabłuszkach". Górka ta jest wyślizgana: łatwo i przyjemnie z niej zjechać, lecz niezwykle trudno pod nią wejść! Czy próbowaliście kiedyś wejść pod wyślizganą przez dzieci górkę? Tak, tak, jest to nie lada wyczyn: buty buksują w miejscu i trudno zrobić choćby krok do przodu. Praktycznie jedynym sposobem wejścia na sztyk górki jest wzięcie rozbiegu. Jeśli rozpędzimy się dostatecznie szybko, wówczas zdołamy po prostu wbiec na szczyt górki.

Podobnie jest z nauką języków obcych. Jeśli osiągnięcie biegłości językowej porównamy ze szczytem wyślizganej górki, wówczas możemy sobie wyobrazić, jak łatwo z tej górki, praktycznie bez wysiłku, zjechać. Z drugiej strony niezwykle trudno osiągnąć biegłość w posługiwaniu się językiem obcym, podobnie jak trudno wejść pod wyślizganą górkę.

Większość ludzi rozpoczyna naukę języka obcego i zatrzymuje się na początkowym jego etapie. Niejako "buksuje" nogami, próbując wdrapać się na szczyt. Nie udaje się to jednak z powodu niedostatecznego rozbiegu... to znaczy z powodu niedostatecznego tempa nauki, ekspozycji, ilości czasu. Nauczyć się języka, podobnie jak wbiec na wyślizganą górkę, można wyłącznie szybko lub wcale. Jeśli będziemy próbowali to zrobić małymi kroczkami, będziemy ślizgać się u podstawy górki. Co zrobimy krok do przodu, to znów zjedziemy na dół.

I znów wracamy do podstaw: aby móc zanurzyć się w języku i poddać się wielogodzinnej ekspozycji, musimy koniecznie znaleźć użyteczne naszym zdaniem, odnoszące się bezpośrednio do nas i interesujące treści. Dzięki temu z przyjemnością i bez zniecierpliwienia będziemy mogli osłuchiwać się i czytać w docelowym języku.

-----------------------------------------------------
Przeczytaj również:
Jak uczyć się języków obcych? - część 1
Jak uczyć się języków obcych? - część 2
Jak uczyć się języków obcych? - część 3

wtorek, 7 października 2014

Jak uczyć się języków obcych? - część 2

Kliknij, aby przeczytać pierwszą część artykułu.

Teraz zajmiemy się szerzej pierwszym warunkiem, który musi być spełniony, aby nauka języka była owocna:
- informacja musi według nas być użyteczna, musi nas interesować i musi być z nami bezpośrednio związana;

Rozpocznę od pewnej anegdoty. Słyszałem, że w Tybecie odbywa się święto, kiedy raz w roku mnisi buddyjscy biegną do innego klasztoru, który jest oddalony o kilkadziesiąt kilometrów. Biegną młodzi i starzy - żaden z nich nie ustaje w drodze. Bieg ten stał się podobno tak popularny, że turyści odwiedzający klasztor w innych porach roku też chcieli zobaczyć biegnących mnichów. Mnisi na życzenie przewodnika wybiegli, ale zmęczyli się po kilkuset metrach i z zadyszką usiedli na poboczu drogi. Ale jak to? Raz w roku mnisi byli w stanie przebiec tybetański maraton, a innym razem nie są w stanie przebiec nawet kilometra? Dlaczego?
Mnich zapytany o to samo, odpowiedział bez namysłu: a po co tam biec, skoro nie ma święta?

Otóż to! Motywacja! Cel! Jeśli jesteśmy zmotywowani, jeśli widzimy konkretny cel, wówczas jesteśmy gotowi do większych poświęceń i większego wysiłku, a wysiłek ten przynosi lepsze wyniki. Właśnie to mam na myśli pisząc o tym, że aby informacja zapadła nam w pamięć musi być według nas użyteczna, musi nas interesować i musi być z nami bezpośrednio związana.

Autorzy podręczników prześcigają się w pomysłach, aby uczynić je interesującymi dla młodzieży. Czytanki o Michaelu Jacksonie, czytanki o potworze z Loch Ness itp. Problem polega na tym, że czytanki te nikogo nie obchodzą. To, czy dany tekst wyda się czytelnikowi interesujący, zależy głównie nie od tego, czy jego treść jest fascynująca, ile raczej od tego, czy czytelnik ma osobisty interes, aby ten tekst poznać. Podam przykład: wyobraź sobie nudny jak flaki w oleju tekst o fizjologii trzustki zwierząt domowych. Każdy normalny człowiek zasnąłby w czasie lektury tego tekstu już po pierwszej stronie. Ale nie zaśnie profesor weterynarii, który przygotowuje się do referatu, który ma wygłosić na konferencji naukowej, i dodatkowo zależy mu, aby dobrze wypaść. Podobnie z drugiej strony: nastoletnia dziewczyna nie nauczy się angielskiego, niemieckiego czy hiszpańskiego poprzez lekturę artykułu o potworze z Loch Ness, ponieważ jej nie interesują potwory, tylko chłopcy. Gdyby zatem na horyzoncie pojawił się przystojny Hiszpan, nauczyłaby się hiszpańskiego bardzo szybko, a czas, który by poświęcała na naukę, zadziwiłby jej najstarszych nauczycieli.

Sukces w nauce języka obcego zależy więc od tego, czy znajdziesz motywację, aby tego języka faktycznie się nauczyć, i czy skupisz się na tekstach i słuchowiskach, które nie tylko obiektywie będą fascynujące, ale które będą cię bezpośrednio dotyczyć.

Ze swojej własnej praktyki wiem, że najszybsze postępy w nauce języka robią osoby dorosłe, które na przykład awansowały w pracy i objęły w związku z tym nowe obowiązki wymagające od nich znajomości języka obcego. Widmo rozmowy z zagranicznym kontrahentem, które nie jest zbyt odległe, przeciwnie, jest bardzo realne, a do tego silne pragnienie, aby sprawdzić się na nowym stanowisko - to wszystko sprawia, że uczeń jest wyjątkowo zmotywowany, chłonie każde nowe słówko i nie ustaje w ćwiczeniach gramatycznych.

Co jednak, jeśli akurat nie awansowałeś? Czy jesteś na straconej pozycji? Niekoniecznie. Już sam fakt, że czytasz ten artykuł, świadczy, że znajdują się w tobie pewne pokłady motywacji. Teraz wystarczy je właściwie skanalizować. I wcale nie namawiam się do tego, aby poszukać sobie nowej miłości w kraju, którego języka chcesz się nauczyć (choć być może byłoby to skuteczne rozwiązanie). Jest wiele innych sposobów, aby obudzić w sobie nieprzebrane pokłady motywacji. Będziesz musiał jednak głęboko zastanowić się, co tak naprawdę cię interesuje lub jakie są twoje życiowe cele.

Znałem przypadek nastoletniego chłopca, który nie błyszczał w szkole, jeśli chodzi o naukę języków obcych, i szerzej przedmiotów humanistycznych. Do czasu. Było tak do czasu, gdy rodzice kupili mu pierwszy komputer a jego pochłonęły gry komputerowe. Większość tych gier było po angielsku. Poza tym, wokół tych gier wykształciły się międzynarodowe społeczności fanów, z którymi ów młodzian chciał koniecznie nawiązać kontakt. I nagle wszelkie problemy z nauką angielskiego ustąpiły jak ręką odjął.

Nie ma tu jednej recepty dla wszystkich. Każdy sam musi odpowiedzieć na pytanie, jaka pasja go pożera. Być może rozpływasz się czytając kryminały Agaty Christie? A może lubisz historię? Jeśli tak, kup książki na ten temat w językach, których będziesz się uczył. Może godzinami przesiadujesz na portalach społecznościowych? Zmień wersję językową portalu. Jesteś nałogowym blogerem? Zacznij pisać bloga w języku, którego się uczysz: najpierw dwa-trzy zdania tygodniowo, potem stopniowo więcej. I tak dalej, i tak dalej. Nie ważne, jaką pasję lub jaki cel w sobie odnajdziesz - jedno jest pewne: bez odkrycia treści według ciebie interesujących, które będą bezpośrednio odnosić się do ciebie, języka się nie nauczysz lub nauczysz się wyłącznie jego podstaw.

W kolejnej części artykułu dowiemy się nieco więcej na temat właściwej metody nauki języka.

Kliknij, aby przeczytać trzecią część artykułu

czwartek, 2 października 2014

Jak uczyć się języków obcych? - część 1

Do napisania artykułu na ten temat zachęcił mnie obejrzany ostatnio program podróżniczy. Program ten dotyczył pewnego plemienia afrykańskiego. Przeciętny mieszkaniec tej wioski znał biegle około pięciu języków. Były to: francuski, język własnego plemienia oraz języki plemion sąsiadujących. Oczywiście znajomość ta nie dotyczyła terminów fachowych czy specjalistycznych. Jednakże ludzie ci bezproblemowo i swobodnie komunikowali się ze sobą w pięciu językach, mimo że nie posiadali żadnego formalnego wykształcenia.

Z drugiej strony mamy w Polsce miliony uczniów i kursantów uczących się stosunkowo nietrudnych języków europejskich. Objęci są oni programami kształcenia od wczesnej młodości. System szkolnictwa zapewnia niektórym nawet pięć godzin lekcji języka tygodniowo. Do tego dochodzą prywatne kursy, korepetycje. Półki w księgarniach uginają się pod ciężarem kolorowych podręczników. A mimo to przeciętny absolwent owego procesu edukacyjnego rzadko potrafi wydusić z siebie więcej niż jedno proste zdanie, a i to nie jest pewne.

Dlaczego tak się dzieje? Co kryje się za całkowitym fiaskiem zorganizowanej edukacji w Polskich szkołach, zarówno publicznych jak i prywatnych? Dlaczego góra pieniędzy wydana na dodatkowe lekcji, kursy i podręczniki nie przynosi efektu? Jednym zdaniem: dlaczego to nie działa?

Tradycyjna metoda nauczania języków obcych opiera się na prostym schemacie: zapoznanie się z tekstem czytanki, wykucie słówek, ćwiczenia gramatyczne, próba budowania wypowiedzi ustnej i pisemnej na podstawie czytanki. Jest to metoda najlepsza do uczenia się języków klasycznych: łaciny i greki. Jednak w przypadku języków nowożytnych nie przynosi zadowalających efektów.

Chodzi o to, że człowiek posiada dwa rodzaje pamięci: pamięć krótkotrwała i długotrwała. Podczas mówienia, zwłaszcza w sytuacjach stresowych, posługujemy się pamięcią długotrwałą. Jednakże, aby jakieś informacje trafiły do tejże pamięci długotrwałej, muszą zostać spełnione dwa warunki łącznie:
- informacja musi według nas być użyteczna, musi nas interesować i musi być z nami bezpośrednio związana;
- materiał musi być "przerobiony" gruntownie, a nie "po łebkach";

Jeśli powyższe warunki nie zostaną spełnione, to albo informacja trafia do pamięci krótkotrwałej, albo nie jest zapamiętywana w ogóle. W ten sposób można przygotować się do egzaminu, aby "zakuć, zdać, zapomnieć", ale nie można się nauczyć języka czynnie, aby się nim posługiwać. To tłumaczyć również, dlaczego młodzi ludzie potrafią rozwiązywać testy w szkole, owszem, nawet otrzymują niezłe oceny, ale nie potrafią czytać książek, nie rozumieją filmów i nie potrafią mówić w obcym języku.

Ten stan rzeczy jest czymś naturalnym, a nawet pożytecznym. Zwróć uwagę na to, że codziennie jesteśmy atakowani niezliczonymi informacjami: w radio, w telewizji, z bilbordów. Nieustannie ktoś do nas coś mówi lub pisze, ciągle czegoś się uczymy. Gdyby nasz mózg nie miał odpowiednich mechanizmów obronnych, stałby się śmietnikiem informacji. A tak, każdą informację przepuszcza przez filtr i klasyfikuje: potrzebna - niepotrzebna. Informacje potrzebne, dotyczące nas bezpośrednio, a do tego powtórzone wielokrotnie, są przekazywane do pamięci długotrwałej. Informacje naszym zdaniem niepotrzebne, nie dotyczące nas bezpośrednio lub/i nie utrwalone w należyty sposób trafiają do pamięci krótkotrwałej, z której po niedługim czasie są eliminowane.

Jeśli więc myślisz poważnie o nauce języka obcego i chcesz się go naprawdę nauczyć, musisz sobie uświadomić, że niezwykle trudno będzie ci osiągnąć cel, jeśli owczym pędem zapiszesz się na kolejny kurs językowy i rozwiązywał stosy testów wielokrotnego wyboru i uzupełniania, które lektor z lubością będzie w dużych ilościach kserował dla całej grupy.

Zachęcam cię do zapoznania się z drugą częścią artykułu, w której szczegółowiej powiemy o faktycznie skutecznych metodach nauki języków obcych.

Kliknij, aby przeczytać drugą część artykułu.

wtorek, 16 września 2014

Dlaczego warto uczyć się języków obcych?

Na początku mojego artykułu chciałbym przewrotnie zmienić jego tytuł na: dlaczego warto NAUCZYĆ się przynajmniej jednego języka obcego. W językach obcych chodzi bowiem nie o to, aby się ich uczyć i przez całe życie być "wiecznie średniozaawansowanym", który nie jest w stanie zrozumieć filmu, książki czy prasowego artykułu w oryginale.

W nauce języków chodzi o to, aby w możliwie jak najkrótszym czasie doprowadzić znajomość języka do takiego poziomu, aby się nim cieszyć, aby go używać i aby rozwijać jego znajomość nie poprzez analizę skomplikowanych ćwiczeń gramatycznych, ale poprzez konsumpcję interesujących nas tekstów. Zadajmy więc sobie właśnie to pytanie: dlaczego warto nauczyć się przynajmniej jednego języka obcego?

Oto tylko niektóre powody:

1. Możesz wyjść poza swój własny naród. Niemiecki pisarz, Goethe, powiedział, że "tylekroć człowiek żyje, ile zna języków obcych". Każdy język obcy to nowe życie, nowe okno na świat, poprzez które mamy dostęp do innej kultury, innej mentalności, innego sposobu myślenia. Poznając pierwszy język obcy biegle przekraczamy pewną barierę i już nigdy nie będziemy mogli zrozumieć tego, jak mogliśmy wcześniej żyć w naszej ciasnej, jednojęzycznej rzeczywistości. Język to wolność przekraczania granic, ale nie tylko tych geograficznych, ale również, a może przede wszystkim tych mentalnych.

2. Możesz komunikować się z milionami wykształconych osób na świecie, którzy mają coś do powiedzenia. Znając jeden z głównych języków świata, otrzymujesz dostęp do milionów dobrze wykształconych, światłych i przekonywających osób na całym świecie. Możesz czerpać z ich doświadczenia i wiedzy oraz mądrości. Możesz wymieniać się doświadczeniami i czerpać siłę oraz motywację z rozmowy z nimi.

3. Masz dostęp do nieprzebranych źródeł wiedzy i informacji. Biblioteki, księgarnie pękają w szwach od książek pełnych interesujących informacji. Internet jest pełen profesjonalnych stron www oraz serwisów prowadzonych przez hobbystów, pasjonatów i amatorów. W każdej chwili możesz znaleźć tony materiałów na dowolny temat. Najlepsze uniwersytety świata prowadzą transmisje online wykładów prowadzonych przez swoich najlepszych profesorów, często takich, którzy mają na koncie nagrodę Nobla. Czy możesz sobie pozwolić na dobrowolne wykluczenie z tej skarbnicy?

4. Znając język możesz bawić się i czerpać pełnymi garściami z życia, oglądać ze zrozumieniem filmy, słuchając muzyki, poznając na wakacjach ciekawych ludzi, zawierając znajomości przez Internet, rozmawiając przez Skype z dowolną osobą na świecie, pisząc na forach internetowych, uczestnicząc aktywnie i pasywnie w międzynarodowej blogosferze.

5. Możesz podróżować bez kompleksów.

6. Możesz zarabiać i rozwijać swoją karierę w sposób, o jakim do tej pory nie marzyłeś.

7. Ćwiczysz pamięć, kreatywne myślenie, intelekt. Dzięki znajomości języka obcego, lepiej, poprawniej i precyzyjniej wysławiasz się w języku polskim. Rozszerzasz swój zasób słów.

Pamiętaj, że całe to bogactwo jest w zasięgu twojej ręki tylko wówczas, gdy poznasz język w sposób umożliwiający czytanie książek i oglądanie telewizji bez pomocy słownika. Dlatego czym prędzej przestań być "ciągle początkującym", "ciągle średniozaawansowanym", naucz się języka - po prostu zrób to! Podejmij wyzwanie dziś, a nie jutro, teraz, a nie za godzinę!